5 sie 2015

6. 'Czas nie leczy ran, ludzie to robią...'

-Nina uważaj!- biegłem w jej stronę.

~*~

Dotarłem obok niej w odpowiednim momencie, ponieważ gdyby nie ja walnęłaby w słup.
-Czemu się nie zatrzymałaś?- zapytałem ją kiedy już zeszła z deski.
-Leo przepraszam nie wiedziałam j-.
-Nie przepraszaj bo nie masz za co tylko następnym razem mów takie rzeczy- powiedziałem po czym wybuchłem śmiechem dla rozluźnienia sytuacji.
-Ha ha bardzo śmieszne- powiedziała sarkastycznie i skrzyżowała ręce na piersi.
-Ej nie obrażaj się- spoważniałem.
-Jak tak prosisz...- uśmiechnęła się.
-Wiesz może która jest godzina?- spytałem drapiąc się po karku.
-Już ci mówię, za dziesięć ósma- powiedziała- ojejku, wiesz muszę już iść- ciągnęła.
-No dobra to gdzie idziemy?- spytałem z uśmiechem.
-Idziemy? myślałam że-
-Żebyś wlazła mi w kolejny słup? Nie ma mowy- zacząłem się śmiać.

~Nina~

Przez kolejne piętnaście minut opowiadaliśmy sobie śmieszne historie z naszego życia. Gdy z daleka zauważyłam mój dom, uznałam że nie ma sensu dłużej go męczyć więc pożegnałam się i poszłam powoli w stronę kamienicy. Znów ten nędzny zapach patologii, alkoholu i papierosów...Przyzwyczaiłam się. Wyjęłam klucze z torby i otworzyłam cicho drzwi nie budząc mamy, zawsze gdy przychodziła z pracy musiała przespać się dwadzieścia minut żeby normalnie funkcjonować. Zamknęłam za sobą drzwi i powędrowałam z niechęcią do pokoju. Każda normalna nastolatka siedzi z przyjaciółkami lub z chłopakiem i gadają o wszystkim albo siedzi ze swoim 'gangiem' i jarają papierosy i piją piwo. Tylko Nina jest takim wyjątkiem siedzi sama w swoim nędznym pokoju i wymyśla różne nędzne historyjki, które pisze w swoim nędznym pamiętniku. Tak to właśnie ja-Nina. 
Nagle z myślenia wyrwał mnie mój telefon który zaczął mi wibrować w kieszeni. To Adrian. 

Od: Adrian
Hej misiek <3
Od: Nina
Hejka :) :*
Od: Adrian
Może mały spacerek? Co ty na to?
Od: Nina
Bardzo chętnie ale jest tak gorąco że nawet do lodówki nie chce mi się wstać haha
Od: Adrian
Jeżeli nie chce ci się iść po jedzenie to znaczy że jest bardzo źle hehe
Od: Nina
Bardzo śmieszne
Od: Adrian no bardzo :*

Pisaliśmy tak do północy. Oczywiście nie odbyłoby się bez pytań od mamy: Gdzie byłam z kim i kto to Leo, ale szybko wybrnęłam z tematu i moja rodzicielka poszła znów spać. Mam te szczęście że muszę tłumaczyć się przed jednym rodzicem. Byłam zmęczona więc pożegnałam się z przyjacielem i poszłam do łazienki aby wziąć prysznic. Zabrałam ze sobą piżamę i skierowałam się do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Puściłam trochę chłodniejszą wodę niż zwykle i pozwoliłam kroplą wody spływać po moim nagim ciele. Nałożyłam na gąbkę trochę żelu pod prysznic i wtarłam go w swoją skórę pozwalając mu pienić się i pienić. Spłukałam z siebie płyn zakręciłam wodę, po czym wzięłam mój ręcznik i zaczęłam się nim wycierać. Ubrałam się w letnią piżamę i podeszłam do umywalki aby umyć zęby. Wytarłam pozostałości mojego tuszu do rzęs z policzków i wyszłam z łazienki kierując się w stronę mojego pokoju. Walnęłam się na łóżku i zdjęłam z szafki telefon aby sprawdzić czy Adrian odpisał. Owszem odpisał ale napisał ktoś jeszcze.

Od: Numer Nieznany
Dobranoc księżniczko <3

Z początku myślałam że to Leo ale jego zdążyłam już zapisać w kontaktach więc pozostałam z niepewności. Postanowiłam się tym nie przejmować i poszłam spać o 1.30.


~Leo~


Cały dzień myślałem o Ninie, jest taka bezbronna i niewinna i od samego patrzenia na nią można się rozczulić. Jest piękna i chyba jeszcze o tym nie wie...Leo przestań o niej myśleć! 
Można było usłyszeć jak burczy mi w brzuchu więc postanowiłem coś zjeść. Zszedłem na dół i wyjąłem z chlebaka chleb tostowy i z szafki nutelle. Zabrałem ze sobą jeszcze picie i skierowałam się do pokoju. Kiedy zjadłem już tosty postanowiłem wziąć prysznic i położyć się spać. Kładąc się na łóżku złapałem telefon i wrzuciłem coś na Twitter'a po czym założyłem sobie konto na Facebooke'u bo zdążyłem zauważyć że w Polsce jest to bardziej popularny. Standardowo zrobiłem zdjęcie na Snapchat'a i wtedy mogłem położyć się spać.

~*~
W końcu rozdział szósty!
Znów przepraszam że musieliście tyle czekać.
Nadal czekam na komentarze miśki.
Miłego czytania :))

P.S. Przepraszam za wszelkie błędy i powtórzenia ale zazwyczaj nie mam czasu ich poprawiać :/










1 sie 2015

~*~

Przepraszam że nie pojawił się post ale nie miałam kompletnie do tego głowy...jutro rano powinien być 6 rozdział :)) dobranoc <3

25 lip 2015

5. 'Zaufanie- wchodzi powoli po schodach i zjeżdża szybko windą...'

Nasze usta się zbliżyły i wtedy...

~*~

Zadzwonił telefon Leo.
-Cholera- powiedział pod nosem chłopak- muszę cię przeprosić na moment- odsunął mnie ostrożnie z siebie i odebrał telefon. 
nie był go już dobre dwadzieścia minut, więc postanowiłam, że trochę się rozejrzę po tym wielkim domu. Pachniał nowością, było bardzo schludnie i nowocześnie. Musiał mieć trochę kasy. 
-Przepraszam cię, ale musiałem to odebrać- oznajmił. 
Wyczytałam zdenerwowanie z jego oczu, chciałam trzymać język za zębami ale ciekawość dała za wygraną.
-Gadałeś ze swoją dziewczyną?- palnęłam szybko bez większego namysłu.
- em...- wyjąkał zdezorientowany.
-Och, przepraszam nie powinnam- próbowałam się wytłumaczyć z mojej głupoty.
-Nic się nie stało- uśmiechnął się do mnie- i nie mam dziewczyny- uśmiech zszedł z jego twarzy.
-Jeszcze raz przepraszam- spojrzałam na moje skarpetki, pierwszy raz są takie interesujące.
-Na czym my to...a tak już pamiętam- ukazał rząd białych zębów i wyciągnął do mnie ręce.
-Na tym jak przestałeś mnie łaskotać- dokończyłam szybko wybuchając śmiechem.
-Mam pomysł- wykrzyczał Leondre po czym szybko wbiegł po schodach do swojego pokoju.
-Poczekaj!-powiedziałam ale już mnie nie usłyszał.
-Nie wchodź!- krzyknął jak zaczęłam pukać w drzwi.
-Leo co ty kombinujesz?- mówiłam przez śmiech.
-Umiesz jeździć na desce?- spytał brunet.
Nagle wyszedł z pokoju trzymając dwie deski w rękach i szczerząc się do mnie.
-em...no...tak- przytaknęłam niepewnie się uśmiechając.


~Leo~

Zawiało nudą, więc pomyślałem żebyśmy poszli do skateparku. Szybko pobiegłem do pokoju i szukałem w szafie moich desek. Nie jeździłem na nich wieki! Spytałem Ninę czy potrafi jeździć na desce.
-em...no...tak- odpowiedziała.
-To idziemy- powiedziałem zadowolony.
-Teraz?- spytała zaskoczona.
-No tak...jak chcesz to możemy to przełożyć-.
-Nie, nie możemy iść teraz- poszła założyć buty do przedpokoju.
-Coś się stało?- spytałem kiedy zakładaliśmy buty.
-Nie tylko mnie zaskoczyłeś- zaśmiała się.

~*~

-Na tą czy na tą mniejszą?- wskazałem na rampy.
-Może na początek mniejsza?- zaproponowała.
-No dobra to podjedziemy, a na górę pomogę ci wejść- oznajmiłem po czym wsiadłem na deskę.
-Leo czekaj! nie powiedziałam ci czegoś!- krzyczała Nina.
-Coś się stało?- przyszedłem szybko.
-No bo...ja umiałam jeździć rok temu...teraz wszystkiego zapomniałam- rumieńce oblały jej twarz a ona spojrzała w bok.
-To cię nauczę co to za problem- zaproponowałem.
-To nie będzie za duży problem?- spytała.
-Nie, to czysta przyjemność uczyć ciebie- uśmiechnąłem się a ona odwzajemniła gest.

-No to wejdź na deskę i odpychaj się prawą nogą a ja będę cie trzymać- poinstruowałem ja, zrobiła tak jak prosiłem. 
-O tak?- zapytała.
-Tak, dobrze ci idzie!- oznajmiłem- no to teraz cie puszcze i pojedziesz sama dobrze?- ciągnąłem dalej powoli od niej odchodząc.
-Nie! Znaczy się...oczywiście- poprawiła się szybko
-Jesteś pewna?-.
-Tak- powiedziała poważnie.
-Nina uważaj!- biegłem w jej stronę.

~*~

Jest kolejny rozdział!
Przepraszam że dopiero teraz ale wczoraj nie miałam weny i przyszli goście.
Dlatego taki krótki bo chciałam szybko dodać.
Piszcie w komentarzach jak wam się podoba i czy w ogóle się podoba.
Do następnego piątku! :*







21 lip 2015

4. 'Wydawała się taka bezbronna...'

Poszłam do siebie i włączyłam radio kiedy nagle...

~*~
Mój telefon zaczął wibrować mi w kieszeni. Szybko odblokowałam komórkę i zobaczyłam kto do mnie napisał.

Od:Numer Nieznany
Nie bardzo dzisiaj nam wyszło...może jednak się spotkamy? Czy jesteś zajęta?
Od:Nina
Z kim rozmawiam?
Od:Numer Nieznany
A no tak, zapomniałem. Pisze Leo, ten od ciebie z ławki :)
Od:Nina
No wiem, w sumie możemy się spotkać :)
Od:Numer nieznany
To może w parku za dwadzieścia minut?
Od:Nina 
Dobra :)

Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może się zakolegujemy? A może to będzie jedna wielka klapa? Jak nie spróbuje to się nie dowiem. Raz grozi śmierć.
Szybko przebrałam się w świeże ciuchy i poprawiłam włosy. Do torebki włożyłam telefon, ładowarkę, portfel i jakieś kosmetyki. Pospiesznie założyłam buty i wyszłam z domu. Wybiegłam z klatki jak najszybciej mogłam i spojrzałam na zegarek. Może jednak zdążę. Jestem raczej niepunktualna, ale nie wypadało teraz spóźnić. Po kilku minutach byłam w parku. Stał tam Leo. Był ubrany w ciemną koszulkę i czarne dresy zwężane u dołu. Rozejrzałam się jeszcze po parku o podeszłam do chłopaka.
-Hej- powiedziałam do pleców bruneta.
-O, cześć- odwrócił się gwałtownie.
-Długo czekasz?- ruszyliśmy przed siebie.
-Jakieś piętnaście minut- wzruszył ramionami.
-Żartujesz?- spytałam zdziwiona -mieszkam jakieś dziesięć minut stąd-.
-Szkoda że nie wiedziałem wcześniej- zaśmiał się.
-Może usiądziemy?- zaproponowałam.
-Okay, powiedz mi coś o sobie- powiedział siadając na ławce.
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciłam się w jego stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwał mi.
-O nie haha- widać ze się zmieszał- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziałam poważniej.
-To chodźmy do mnie-gwałtownie wstał z ławki.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnął się do mnie. 
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiłam warunek.
Boże co ja robię, znam go mega krótko i już się do niego wpraszam?
-Nie ma sprawy- zgodził się.

~*~

Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy ze sobą, kiedy nagle spotkaliśmy jego.
~Leo~

-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciła się w moją stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwałem jej.
-O nie haha- chyba widziała że się zmieszałem bo zaczęła się tłumaczyć- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziała poważniej.
-To chodźmy do mnie- rzuciłem.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnąłem się do niej. 
Może bardziej mnie polubi
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiła warunek.
-Nie ma sprawy- wstała z ławki.

Szliśmy w ciszy. Ta cisza mnie dobijała. Chciałem zacząć jakiś temat kiedy nagle spotkaliśmy Charliego, moje najlepszego przyjaciela. On to jest chyba wszędzie.

-Cześć Leo-podszedł do mnie i przybił mi piątkę.
-Siema- ucieszyłem się na jego widok- To Nina-ciągnąłem dalej.
-Hej- powiedziała nieśmiało, coś ją dręczyło ale nie wiedziałem co...
-My się chyba znamy- blondyn uśmiechnął się do niej.
-Chyba- spuściła głowę.
Co jest do cholery?! 
-Gdzie się wybieracie?- spytał.
-Idziemy do mnie, wpadniesz?- zaproponowałem.
-Nie, spieszę się na tramwaj- wskazał palcem przystanek.
-Szkoda, to my lecimy, pa-
-Oki, do zobaczenia- zwrócił się do Niny.
-Do zobaczenia- uśmiechnęła się.

~*~

Po chwili byliśmy u mnie.
-Witam w moich skromnych progach- uśmiechnąłem się.
-O boże ale tu ładnie- zaczęła się rozglądać.
-Tu możesz odłożyć buty, a sweterek daj mi- odwiesiłem go na wieszaku.
-Gdzie mam się kierować?- zapytała.
-Na górę i ostatni pokój na lewo- wskazałem jej schody- Ja zaraz przyjdę a ty czuj się jak u siebie- poszła niechętnie na górę.
-Co chcesz do picia?- krzyknąłem z góry.
-Szklankę wody- odpowiedziała.

Nalałem w jedną szklankę soku a w drugą wodę, tak jak prosiła Nina. Do miski wsypałem czipsy a do szklanki paluszki. Położyłem to wszystko na tace i modliłem się aby tego wszystkiego po drodze nie wywalić. 
Kiedy szedłem po schodach to słyszałem jak śpiewała jakaś dziewczyna. Jaki ona ma śliczny głos!

-Otworzysz mi drzwi?- poprosiłem.
-Tak, tak już- powiedziała zdezorientowana.
-Ślicznie śpiewasz- powiedziałem odkładając tace i zamykając drzwi.
- O nie, słyszałeś to?- spytała zmieszana
-Tak, słodko się rumienisz- zaśmiałem się a ona schowała twarz w dłonie- Nie masz czego się wstydzić, takiego talentu nie można zmarnować- podszedłem bliżej i zabrałem jej ręce i jeszcze bardziej się zbliżyłem. 
Dzieliły nas centymetry. Wydawała się taka bezbronna, patrzyłem na nią z góry. Nagle się ocknąłem. Co ja wyprawiam?!
-Nie powinniśmy, przeprasza-odeszła szybko.
-Nie to ja przepraszam, poniosło mnie- przerwałem jej drapiąc się po karku.
-Nie mówmy o tym- zaproponowała- Teraz ty musisz powiedzieć coś o sobie- zmieniła temat.
-No dobra, przeprowadziłem się do Polski z Walii, uwielbiam wszystko co związane z muzyką- Nina wstała i zaczęła oglądać zdjęcia.
-To twoja rodzina?- spytała.
-Tak- uśmiechnąłem się.
Widziałem że miała łzy w oczach, coś się dzieje a ja muszę się dowiedzieć co. Misja Leo super hero rozpoczęta. 

~Nina~

Przynajmniej on był szczęśliwy. To co przed chwilą zaszło nie miało prawa się stać. Co ja robię? Jeszcze zebrały mi się łzy w oczach. Zacisnęłam wargę aby nie spłynęły mi po policzku.
-Coś się stało?- zapytał zatroskany Leo.
-Nie, nic to tylko alergia- uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Częstuj się bo zaraz wszystko zjem- wybuchnął śmiechem.
-Chcesz żebym wyglądała tak jak ty?- oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-O nie przesadziłaś- gwałtownie wstał i zaczął mnie gonić.
-Złap mnie jeśli podtrawisz- wybiegłam z pokoju.
-Mam cię!- złapał mnie w salonie.
-Przestań! Proszę!- ledwo mówiłam przez śmiech.
-Nie przestane- śmialiśmy się dalej
-Ał!- upadliśmy.
-Nic ci nie jest?- spytał szybko.
-Chyba nie...-.
-To jedziemy dalej- znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobrze przepraszam, już nie będę- krzyczałam.
-No dobra- leżał na mnie.
-Jesteś nieznośny- śmiałam się jeszcze trochę.
-Wiem- położył się obok. 
Patrzyliśmy się na siebie. Było tak jak w komedii romantycznej. Magicznie.
-Nie jestem dobra w bieganiu- uśmiechnęłam się.
-Widać- zaczął się znowu śmiać.
-Teraz to ty masz przechlapane- położyłam się na nim
Nasze usta się zbliżyły i wtedy...


~*~
W końcu nowy rozdział!
Przepraszam za taką długą przerwę ale najpierw byłam u babci na wsi a później za granicą.
Od tego tygodnia postaram się wrzucać co piątek nowy rozdział :D
Jak widzicie w tym rozdziale trochę się zadziało.
Do piątku!










29 cze 2015

3. 'Czasem musi być ciężko, żeby później było lepiej'

To jest ideał! Nie dość że przystojny to jeszcze mega uprzejmy, muszę go jeszcze spotkać!
~*~
Weszłam po cichu do domu, było już po 24. Oby mnie nikt nie usłyszał. Wpadłam na drzwi do mojego pokoju. Ale ze mnie niezdara. Szybko przebrałam się w piżamę. -Jutro się umyje, teraz wszystkich obudzę- powiedziałam do siebie.
~*~

Wstałam dziś wcześniej, musiałam jeszcze umyć włosy. Szybko poszłam do łazienki, umyłam się po czym wytarłam się ręcznikiem. Wybrałam sobie strój, ubrałam się i spakowałam. Sprawdziłam coś jeszcze na telefonie i poszłam do pokoju obok w którym moja mama już się szykowała do wyjścia.-Ja już idę, pa- cmoknęłam ją w policzek.-Miłego dnia- powiedziała kiedy już otwierałam drzwi.Podbiegłam do autobusu w którym jak zwykle prawie nikogo nie było i zajęłam wolne miejsce. Kiedy już dojechałam nagle zadzwonił mój telefon.


Od: Adrian 
Masz czas popołudniu? Musimy pogadać.
Od: Nina
Raczej tak, gdzie i o której?
Od: Adrian
O 14.40 pod twoim blokiem?
Od: Nina 
Oki to jesteśmy umówieni :)

Weszłam do szkoły i pobiegłam do mojej sali na samą górę. Była też Wiktoria. Przywitałyśmy się. Do drzwi podeszła pani Agnieszka-nauczycielka matematyki i nasza wychowawczyni. Teraz miała być godzina wychowawcza.

-Siadajcie i nie wyjmujcie książek, dzisiaj kogoś poznamy- spojrzała na drzwi i wtedy ktoś wszedł.
Chciałam już wstać i powiedzieć 'Dzień dobry' ale dobrze że jestem powolna, to był jakiś chłopak, ale byłaby wiocha.
-To jest Leondre Devries- wskazała na chłopaka.
Był wyższy ode mnie, z resztą jak wszyscy, miał brązowe włosy i czułam jak cały czas patrzy się na mnie tymi brązowymi oczami. Czułam się niezręcznie.
-Usiądź do Niny, na pewno się dogadzacie- Dziękuje pani Agnieszko.
-Hej- uśmiechnął się do mnie.
-Cześć- odwzajemniłam gest.

Więcej już się nie odzywaliśmy do siebie. Chciałam coś powiedzieć ale trochę się wstydziłam. Widziałam że coś pisze, nie chciałam być nie grzeczna więc nie pytałam. Nie mogłam rozczytać, może dlatego że zasłaniał cały czas ręką kartkę? Kiedyś pewnie się dowiem.

Poszłam do szatni po kurtkę i chciałam iść do domu.
-Jeżeli nie będziemy rozmawiać raczej się nie dogadamy-usłyszałam za plecami.
-O boże- powiedziałam wystraszona.
-Mówią do mnie Leo, ale mogę też być bogiem- uśmiechnął.
-Nie, po prostu mnie wystraszyłeś-
Ciekawe czy wszystkim laskom tak mówi...
-Może bliżej się poznamy? Możemy pójść do parku czy coś- zaproponował.
-Bardzo chętnie ale dziś nie mogę, umówiłam się z kimś- odpowiedziałam.
-Szkoda- spuścił głowę.
-Dobra, ja już idę bo się spóźnię, pa- wyszłam ze szkoły.
-Do jutra- odpowiedział zrezygnowany.
Szkoda mi go było ale nie bardzo chciałam z nim nigdzie iść. Już układałam sobie w głowie jak podziękować przyjacielowi.

~Leondre~

Czyli ma chłopaka? Eh jak zwykle trafiam na niewłaściwe dziewczyny. Może jutro uda mi się z nią pogadać

~Nina~

-Hej- przywitał mnie Adrian.
-Cześć- próbowałam wymusić uśmiech, ale wyszło to bardziej jak 'jestem obrażona na cały świat, tak Ciebie też to tyczy.
-Coś się dzieje?-
Nie, tylko wczoraj trzech gości próbowało mnie zgwałcić i uratował mnie jakiś blondyn. Co z tego że nawet nie wiem jak się nazywa...Właśnie, jak on się nazywa?
-Nie, wszystko okay-.
Nie mogłam mu nic powiedzieć, szczególnie jemu. Bardzo lubię bruneta-w końcu to mój przyjaciel- ale czułam jakąś blokadę. Nie chcę litości innych ludzi.
-Wiesz, że jak coś będzie nie tak możesz mi powiedzieć?- pokiwałam głową.
-Nie skupiajmy się na mnie, o czym chciałeś pogadać?- zapytałam patrząc mu głęboko w oczy, coś było nie tak.
-Usiądźmy lepiej- wskazał palcem w stronę ławki.
-Mam się bać?- uśmiechnęłam się, tym razem szczerze.
-Nina to ważne, wiesz że jesteś dla mnie ważna- mówił trzymając mnie za obie dłonie. Wiem o tym, on też jest dla mnie ważny, ale czułam że to była inna definicja słowa 'ważny'.
-W ten weekend wyjeżdżam-. spuścił głowę
- To przecież nic strasznego, też często wyjeżdżam- powiedziałam bez większych emocji.
-Nie rozumiesz, ale ja się przeprowadza...-zrobiłam wielkie oczy.
-Co?! Jak to? Nie możesz mnie zostawić, nie teraz- przerwałam mu.
Czułam gule w gardle, łzy napływały mi do oczu.
-Będę przyjeżdżał w wakacje, wiesz że dla mnie to też nie jest łatwe-.
Byliśmy jak siostra i brat, po prostu nierozłączni.
-Starajmy się o tym nie myśleć, może pójdziemy na lody?
I tak też zrobiliśmy, siedzieliśmy i wspominaliśmy dawne lata. Będzie dobrze. I w tym momencie przypomniał mi się ten blondyn, kurcze jaki on jest przystojny. Myślałam też o Leo, trochę źle zrobiłam. Jutro z nim pogadam to może będzie lepiej.

~*~

Wróciłam już do domu. Mamy nie było. Pewnie jest w pracy. Poszłam do siebie i włączyłam radio kiedy nagle...


~*~

Koniec trzeciego rozdziału! ;D
Jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach co ewentualnie trzeba zmienić.

P.S. Mogą być różne wielkości czcionki, szczerze nie wiem jak to zmienić haha i sory za błędy, a te pewnie są.





25 cze 2015

2. 'O mnie się nie martw'

Dostałam sms'a. Okazało się że to Wiktoria. Szybko odblokowałam telefon
Od: Wiki
Nina! Nie uwierzysz!
~*~
Zadzwoniłam do niej. Nie lubię pisać wiadomości, wole słyszeć głos osoby z którą rozmawiam. 
-O co chodzi?- spytałam zdziwiona.
-Wiesz...lepiej jak się spotkamy, możesz za dziesięć minut?- spytała blondynka.
-No dobra, w parku czy u Ciebie?-.
-U mnie- zaproponowała.
_
-Oki za moment będę- szybko wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi.
Wiktoria nie mieszka daleko, więc poszłam na piechotę. Tak jak mówiłam, byłam po chwili już pod jej drzwiami.
-Hejka słońce- rozłożyłam ręce w stronę przyjaciółki.
-Cześć- odwzajemniła gest i pocałowała mnie w policzek.
Poszłyśmy do jej pokoju który był na górze. Wiktoria miała duży dom jednorodzinny. Nie to co ja, małe dwupokojowe mieszkanko w kamienicy. Ona miała wszystko co chciała, a ja? To co potrzebowałam. Nie mogę narzekać bo nie jest bardzo źle ale chwilami potrafi być serio nieprzyjemnie. 
Rozmawiałyśmy grubo kilka godzin aż się ściemniło.
-Bo w końcu mi nie powiedziałaś...o co chodziło z tym sms'em?- zapytałam.
-A no tak zapomniałam, jutro do szkoły przyjeżają nowi chłopcy- na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-A to super- ucieszyłam się.
Lubie zawierać nowe znajomości. Jeszcze bardziej jeśli to płeć przeciwna. Nie wiem czemu, ale wole gadać z chłopakami. To dziwne,choć ja też normalna nie jestem.
-Jeden to Charlie, wysoki blondyn o niebieskich oczach-.
 Ideał.
-Ma boski głos, pochodzi z Anglii- opowiadała.
Z Anglii? Naprawdę? Może jakoś się dogadamy...chce już go zobaczyć!
-Drugi to Leondre, jest niższy od tego blondyna, ale też mega przystojny-.
-Coś dla Ciebie- zaśmiałam się.
-Będzie mój, obiecuję Ci- Wybuchnęła śmiechem -Wracając do Leo-.
-Leo? Wiki przerażasz mnie- znowu się zaśmiałam. 
-Nie przerywaj mi! Wiesz że tego nie lubię...jak już mam prawo do głosu to dokończę Ci. Rapuje i pochodzi z Walii- widać że spodobał jej się...
Ale skąd ona o nich tyle wie? Zna ich?
-Skąd Ty tyle o nich wiesz?- spytałam zdziwiona.
-Znalazłam ich na Twitterze-.
-Wracając do tematu, chce ich już spotkać!- Wstałam z łóżka żeby zobaczyć która godzina.
Już w pól do dziesiątej? Mama będzie zła...muszę już wracać.
Powiedziałam Wiktorii że muszę się już zbierać a ona zaproponowała że mnie odprowadzi.
-Nie trzeba naprawdę- uśmiechnęłam się, pocałowałam ją w policzek i wyszłam.
Było już naprawdę ciemno. Chciałam być jak najszybciej w domu więc poszłam na skróty. Trochę się bałam. Za mną szło troje chłopaków, byli ubrani w dresy i mieli na sobie kaptury. Palili coś. Wystraszyłam się więc przyśpieszyłam. Nadal za mną szli.
-Ej śliczna zaczekaj- nagle jeden z nich krzyknął.
Super, jak zaraz ich nie zgubie to...
Nagle poczułam jakąś rękę na ramieniu. Zaczęli się śmiać nie wiedziałam co robić. Było pusto więc nie krzyczenie nie miało sensu. Jeden przystawił mnie od ściany i oparł się o nią.
-Gdzie się tak śpieszysz maleńka?-uśmiechnął się do mnie krzywo.
Jaki on jest obrzydliwy...jeszcze ten oddech , czy ten koleś używał kiedykolwiek pasty do zębów?
-Do domu- chciałam się wydostać ale on był silniejszy.
-Taka ładna dziewczyna i idzie sama?- zaczął się śmiać.
-Puść mnie bo zacznę krzyczeć- próbowałam go nastraszyć.
-Nikt Ci teraz nie pomoże skarbie- powiedział wsuwając mi dłoń pod bluzkę.
-Zostaw ją!- krzyknął nieznajomy z angielskim akcentem. 
Wszyscy odwrócili się w jego stronę. Był to wysoki blondyn o niebieskich oczach. Skąd ja go znam? 
-Ty jeden na nas trzech?- wybuchł śmiechem drugi chłopak
-Jeżeli jej nie zostawicie, pożałujecie- przybliżył się nieznajomy.
Nagle zaczęli się bić. Co mam robić? Uciekać?  Nie...nie moge zostawić tego blondyna z nimi...jakoś mu pomogę.
Złapałam go w idealnym momencie. Szarpnęłam go za rękę i pobiegliśmy przed siebie. Kiedy już zgubiliśmy tych kolesi odezwał się do mnie niebieskooki.
-Dziękuję- zadyszany szepnął.
-To ja Ci dziękuję, gdyby nie Ty nie wiem co by ze mną robili...- spuściłam głowę.
-Wiesz gdzie jesteśmy? Jestem w Polsce od 2 dni i nie bardzo się orientuję- popatrzył na mnie -Tak, tam jest mój dom, widzisz?- wskazałam na kamienice.
-Ale nie powiesz mi że chcesz pójść tak do domu?- uśmiechnął sie do mnie.
Boże jaki on jest cudowny.
-Masz rację...czekaj napisze do mojej przyjaciółki, mieszka niedaleko, poproszę ją żeby przyniosła mi jakieś ciuchy- odwzajemniłam gest.
~Dwadzieścia minut później~
-Okej już jestem gotowa, ja już lecę do domu, dobranoc- pomachałam blondynowi.
-Nie puszczę Cię samej- spoważniał chłopak- Odprowadzę Cię-.
-Nie naprawdę nie trz-.
-Trzeba, trzeba- posłał mi krzywy uśmieszek.
-A jak ty trafisz do domu?- zapytałam zmartwiona.
-O mnie się nie martw- zaczęłam chuchać w dłonie.
-Proszę- przykrył mnie swoją bluzą.
-Dziękuję- od razu zrobiło mi się cieplej.
-A tobie nie będzie zimno?- spytałam.
-Dam sobie rade- spojrzał na mnie i momentalnie poczułam dreszcze. 
To jest ideał! Nie dość że przystojny to jeszcze mega uprzejmy, muszę go jeszcze spotkać. 

~*~
O to i koniec rozdziału drugiego! 
Domyślacie się już kim jest wysoki blondyn?
Piszcie komentarze bo to serio mega motywuję :D


1. 'Jestem pełna nadziei'.

Nagle usłyszałam jakiś huk. Wystraszyłam się więc szybko wyszłam z pod kołdry założyłam moje kapcie i wybiegłam z pokoju. Weszłam do kuchni a tam stała mama z rozciętym łukiem brwiowym.
-Jejku nic ci nie jest?- niemalże wykrzyknęłam do mamy wystraszona.
-Nie, nie nic się nie stało- uspokoiła mnie -obudziłam Cię?-.
-No tak troszkę. Usiądź i mów jak Ty to zrobiłaś?- podeszłam do szafki i wyjęłam wodę utlenioną oraz chusteczkę.
-No bo otworzyłam szafkę i nagle spadła na mnie foremka do cista, musiała spaść tą ostrą stroną- opowiadała kobieta a ja w między czasie przemywałam jej ranę.
-Gdzie są plastry?- zapytałam.
-W tym pudełku obok syropów- wskazała palcem na różowe pudełko z misiem.
Spojrzałam na zegarek. Już piętnaście po ósmej?!
-Mogę iść na trzecią lekcje? i tak jestem spóżnio...-.
-Znowu?- przerwała mi.
-Tak, po raz kolejny nie zadzwonił mi budzik- powiedziałam.
-No dobra, ale to ostatni raz- mama wstała i skrzyżowała ręce.
-Kocham Cię- cmoknęłam ją w policzek i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic a następnie poszłam do pokoju owinięta w ręcznik, aby się ubrać.
Wróciłam do łazienki, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż.
Szybko spakowałam książki do torby, zabrałam z szafki klucze i wybiegłam z domu.
Czemu ten autobus się tyle spóźnia? W końcu przyjechał, szybko wsiadłam do pojazdu i zajęłam miejsce. Na następnym przystanku dosiadł się do mnie Adrian.
-Cześć słońce- cmoknął mnie w policzek.
-Hejka- odwzajemniłam gest- Widzę że ty też zaspałeś-.
-Nie do końca...tak naprawdę to nie chciało mi się iść tak wcześnie i to jeszcze w poniedziałek- uśmiechnął się krzywo.
~Chwilę później~
-Nasz przystanek, no chodź- szarpnęłam chłopka za rękę i szybko wybiegliśmy z autobusu.
-Nie musimy iść dzisiaj do szkoły- przyciągnął mnie do siebie.
Poczułam się dziwnie, zrobił tak pierwszy raz i nie wiedziałam co robić. Czułam że się rumienie więc spuściłam głowę.
-Przepraszam- oznajmił i jednocześnie mnie puścił bo widział że miałam rumieńce na policzkach
-Nic się nie stało- próbowałam wymusić uśmiech na twarzy.
Odwróciliśmy się w stronę parku i spokojnie szliśmy. Adrian cały czas opowiadał mi różne śmieszne historyjki a ja wybuchałam śmiechem. Nagle poczułam ciepło na ramieniu.
-O nie, to baba od matmy- powiedział brunet.
-I co teraz? Jak nas zobaczy to będzie źle...- skrzywiłam się na widok nauczycielki w podeszłym wieku.
-Powinna już przejść na emeryturę a nie męczyć młodych, ambitnych i zdolnych nastolatków.
-Schowaj ten telefon bo wyląduje w koszu na śmieci-przedrzeźniałam matematyczkę.
~3 godziny później~
-Dobra ja lecę do domu, widzimy się jutro- przytuliłam przyjaciela.
-Do jutra- przytulił mnie jeszcze mocniej.
-Adrian d-d-duszę s-się- klepnęłam chłopaka po plecach.
~Wieczorem~
Dostałam sms'a. Okazało się że to Wiktoria. Szybko odblokowałam telefon
Od: Wiki
Nina! Nie uwierzysz!

I tak o to koniec pierwszego rozdziału :)
Czekam na komentarze, to bardzo pomaga. 
Piszcie czy w ogóle podoba wam się taki wstęp i czy chcecie więcej rozdziałów :D 
Jeżeli macie jakieś uwagi to proszę o napisanie ich w komentarzu.

W zakładce 'BOHATEROWIE' macie opis naszej Niny i nie tylko.

P.S. Leo i Charlie pojawią się w następnych rozdziałach :) I przepraszam że taki krótki ale jestem zmęczona, obiecuję że następne będą dłuższe.