29 cze 2015

3. 'Czasem musi być ciężko, żeby później było lepiej'

To jest ideał! Nie dość że przystojny to jeszcze mega uprzejmy, muszę go jeszcze spotkać!
~*~
Weszłam po cichu do domu, było już po 24. Oby mnie nikt nie usłyszał. Wpadłam na drzwi do mojego pokoju. Ale ze mnie niezdara. Szybko przebrałam się w piżamę. -Jutro się umyje, teraz wszystkich obudzę- powiedziałam do siebie.
~*~

Wstałam dziś wcześniej, musiałam jeszcze umyć włosy. Szybko poszłam do łazienki, umyłam się po czym wytarłam się ręcznikiem. Wybrałam sobie strój, ubrałam się i spakowałam. Sprawdziłam coś jeszcze na telefonie i poszłam do pokoju obok w którym moja mama już się szykowała do wyjścia.-Ja już idę, pa- cmoknęłam ją w policzek.-Miłego dnia- powiedziała kiedy już otwierałam drzwi.Podbiegłam do autobusu w którym jak zwykle prawie nikogo nie było i zajęłam wolne miejsce. Kiedy już dojechałam nagle zadzwonił mój telefon.


Od: Adrian 
Masz czas popołudniu? Musimy pogadać.
Od: Nina
Raczej tak, gdzie i o której?
Od: Adrian
O 14.40 pod twoim blokiem?
Od: Nina 
Oki to jesteśmy umówieni :)

Weszłam do szkoły i pobiegłam do mojej sali na samą górę. Była też Wiktoria. Przywitałyśmy się. Do drzwi podeszła pani Agnieszka-nauczycielka matematyki i nasza wychowawczyni. Teraz miała być godzina wychowawcza.

-Siadajcie i nie wyjmujcie książek, dzisiaj kogoś poznamy- spojrzała na drzwi i wtedy ktoś wszedł.
Chciałam już wstać i powiedzieć 'Dzień dobry' ale dobrze że jestem powolna, to był jakiś chłopak, ale byłaby wiocha.
-To jest Leondre Devries- wskazała na chłopaka.
Był wyższy ode mnie, z resztą jak wszyscy, miał brązowe włosy i czułam jak cały czas patrzy się na mnie tymi brązowymi oczami. Czułam się niezręcznie.
-Usiądź do Niny, na pewno się dogadzacie- Dziękuje pani Agnieszko.
-Hej- uśmiechnął się do mnie.
-Cześć- odwzajemniłam gest.

Więcej już się nie odzywaliśmy do siebie. Chciałam coś powiedzieć ale trochę się wstydziłam. Widziałam że coś pisze, nie chciałam być nie grzeczna więc nie pytałam. Nie mogłam rozczytać, może dlatego że zasłaniał cały czas ręką kartkę? Kiedyś pewnie się dowiem.

Poszłam do szatni po kurtkę i chciałam iść do domu.
-Jeżeli nie będziemy rozmawiać raczej się nie dogadamy-usłyszałam za plecami.
-O boże- powiedziałam wystraszona.
-Mówią do mnie Leo, ale mogę też być bogiem- uśmiechnął.
-Nie, po prostu mnie wystraszyłeś-
Ciekawe czy wszystkim laskom tak mówi...
-Może bliżej się poznamy? Możemy pójść do parku czy coś- zaproponował.
-Bardzo chętnie ale dziś nie mogę, umówiłam się z kimś- odpowiedziałam.
-Szkoda- spuścił głowę.
-Dobra, ja już idę bo się spóźnię, pa- wyszłam ze szkoły.
-Do jutra- odpowiedział zrezygnowany.
Szkoda mi go było ale nie bardzo chciałam z nim nigdzie iść. Już układałam sobie w głowie jak podziękować przyjacielowi.

~Leondre~

Czyli ma chłopaka? Eh jak zwykle trafiam na niewłaściwe dziewczyny. Może jutro uda mi się z nią pogadać

~Nina~

-Hej- przywitał mnie Adrian.
-Cześć- próbowałam wymusić uśmiech, ale wyszło to bardziej jak 'jestem obrażona na cały świat, tak Ciebie też to tyczy.
-Coś się dzieje?-
Nie, tylko wczoraj trzech gości próbowało mnie zgwałcić i uratował mnie jakiś blondyn. Co z tego że nawet nie wiem jak się nazywa...Właśnie, jak on się nazywa?
-Nie, wszystko okay-.
Nie mogłam mu nic powiedzieć, szczególnie jemu. Bardzo lubię bruneta-w końcu to mój przyjaciel- ale czułam jakąś blokadę. Nie chcę litości innych ludzi.
-Wiesz, że jak coś będzie nie tak możesz mi powiedzieć?- pokiwałam głową.
-Nie skupiajmy się na mnie, o czym chciałeś pogadać?- zapytałam patrząc mu głęboko w oczy, coś było nie tak.
-Usiądźmy lepiej- wskazał palcem w stronę ławki.
-Mam się bać?- uśmiechnęłam się, tym razem szczerze.
-Nina to ważne, wiesz że jesteś dla mnie ważna- mówił trzymając mnie za obie dłonie. Wiem o tym, on też jest dla mnie ważny, ale czułam że to była inna definicja słowa 'ważny'.
-W ten weekend wyjeżdżam-. spuścił głowę
- To przecież nic strasznego, też często wyjeżdżam- powiedziałam bez większych emocji.
-Nie rozumiesz, ale ja się przeprowadza...-zrobiłam wielkie oczy.
-Co?! Jak to? Nie możesz mnie zostawić, nie teraz- przerwałam mu.
Czułam gule w gardle, łzy napływały mi do oczu.
-Będę przyjeżdżał w wakacje, wiesz że dla mnie to też nie jest łatwe-.
Byliśmy jak siostra i brat, po prostu nierozłączni.
-Starajmy się o tym nie myśleć, może pójdziemy na lody?
I tak też zrobiliśmy, siedzieliśmy i wspominaliśmy dawne lata. Będzie dobrze. I w tym momencie przypomniał mi się ten blondyn, kurcze jaki on jest przystojny. Myślałam też o Leo, trochę źle zrobiłam. Jutro z nim pogadam to może będzie lepiej.

~*~

Wróciłam już do domu. Mamy nie było. Pewnie jest w pracy. Poszłam do siebie i włączyłam radio kiedy nagle...


~*~

Koniec trzeciego rozdziału! ;D
Jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach co ewentualnie trzeba zmienić.

P.S. Mogą być różne wielkości czcionki, szczerze nie wiem jak to zmienić haha i sory za błędy, a te pewnie są.