25 lip 2015

5. 'Zaufanie- wchodzi powoli po schodach i zjeżdża szybko windą...'

Nasze usta się zbliżyły i wtedy...

~*~

Zadzwonił telefon Leo.
-Cholera- powiedział pod nosem chłopak- muszę cię przeprosić na moment- odsunął mnie ostrożnie z siebie i odebrał telefon. 
nie był go już dobre dwadzieścia minut, więc postanowiłam, że trochę się rozejrzę po tym wielkim domu. Pachniał nowością, było bardzo schludnie i nowocześnie. Musiał mieć trochę kasy. 
-Przepraszam cię, ale musiałem to odebrać- oznajmił. 
Wyczytałam zdenerwowanie z jego oczu, chciałam trzymać język za zębami ale ciekawość dała za wygraną.
-Gadałeś ze swoją dziewczyną?- palnęłam szybko bez większego namysłu.
- em...- wyjąkał zdezorientowany.
-Och, przepraszam nie powinnam- próbowałam się wytłumaczyć z mojej głupoty.
-Nic się nie stało- uśmiechnął się do mnie- i nie mam dziewczyny- uśmiech zszedł z jego twarzy.
-Jeszcze raz przepraszam- spojrzałam na moje skarpetki, pierwszy raz są takie interesujące.
-Na czym my to...a tak już pamiętam- ukazał rząd białych zębów i wyciągnął do mnie ręce.
-Na tym jak przestałeś mnie łaskotać- dokończyłam szybko wybuchając śmiechem.
-Mam pomysł- wykrzyczał Leondre po czym szybko wbiegł po schodach do swojego pokoju.
-Poczekaj!-powiedziałam ale już mnie nie usłyszał.
-Nie wchodź!- krzyknął jak zaczęłam pukać w drzwi.
-Leo co ty kombinujesz?- mówiłam przez śmiech.
-Umiesz jeździć na desce?- spytał brunet.
Nagle wyszedł z pokoju trzymając dwie deski w rękach i szczerząc się do mnie.
-em...no...tak- przytaknęłam niepewnie się uśmiechając.


~Leo~

Zawiało nudą, więc pomyślałem żebyśmy poszli do skateparku. Szybko pobiegłem do pokoju i szukałem w szafie moich desek. Nie jeździłem na nich wieki! Spytałem Ninę czy potrafi jeździć na desce.
-em...no...tak- odpowiedziała.
-To idziemy- powiedziałem zadowolony.
-Teraz?- spytała zaskoczona.
-No tak...jak chcesz to możemy to przełożyć-.
-Nie, nie możemy iść teraz- poszła założyć buty do przedpokoju.
-Coś się stało?- spytałem kiedy zakładaliśmy buty.
-Nie tylko mnie zaskoczyłeś- zaśmiała się.

~*~

-Na tą czy na tą mniejszą?- wskazałem na rampy.
-Może na początek mniejsza?- zaproponowała.
-No dobra to podjedziemy, a na górę pomogę ci wejść- oznajmiłem po czym wsiadłem na deskę.
-Leo czekaj! nie powiedziałam ci czegoś!- krzyczała Nina.
-Coś się stało?- przyszedłem szybko.
-No bo...ja umiałam jeździć rok temu...teraz wszystkiego zapomniałam- rumieńce oblały jej twarz a ona spojrzała w bok.
-To cię nauczę co to za problem- zaproponowałem.
-To nie będzie za duży problem?- spytała.
-Nie, to czysta przyjemność uczyć ciebie- uśmiechnąłem się a ona odwzajemniła gest.

-No to wejdź na deskę i odpychaj się prawą nogą a ja będę cie trzymać- poinstruowałem ja, zrobiła tak jak prosiłem. 
-O tak?- zapytała.
-Tak, dobrze ci idzie!- oznajmiłem- no to teraz cie puszcze i pojedziesz sama dobrze?- ciągnąłem dalej powoli od niej odchodząc.
-Nie! Znaczy się...oczywiście- poprawiła się szybko
-Jesteś pewna?-.
-Tak- powiedziała poważnie.
-Nina uważaj!- biegłem w jej stronę.

~*~

Jest kolejny rozdział!
Przepraszam że dopiero teraz ale wczoraj nie miałam weny i przyszli goście.
Dlatego taki krótki bo chciałam szybko dodać.
Piszcie w komentarzach jak wam się podoba i czy w ogóle się podoba.
Do następnego piątku! :*







21 lip 2015

4. 'Wydawała się taka bezbronna...'

Poszłam do siebie i włączyłam radio kiedy nagle...

~*~
Mój telefon zaczął wibrować mi w kieszeni. Szybko odblokowałam komórkę i zobaczyłam kto do mnie napisał.

Od:Numer Nieznany
Nie bardzo dzisiaj nam wyszło...może jednak się spotkamy? Czy jesteś zajęta?
Od:Nina
Z kim rozmawiam?
Od:Numer Nieznany
A no tak, zapomniałem. Pisze Leo, ten od ciebie z ławki :)
Od:Nina
No wiem, w sumie możemy się spotkać :)
Od:Numer nieznany
To może w parku za dwadzieścia minut?
Od:Nina 
Dobra :)

Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może się zakolegujemy? A może to będzie jedna wielka klapa? Jak nie spróbuje to się nie dowiem. Raz grozi śmierć.
Szybko przebrałam się w świeże ciuchy i poprawiłam włosy. Do torebki włożyłam telefon, ładowarkę, portfel i jakieś kosmetyki. Pospiesznie założyłam buty i wyszłam z domu. Wybiegłam z klatki jak najszybciej mogłam i spojrzałam na zegarek. Może jednak zdążę. Jestem raczej niepunktualna, ale nie wypadało teraz spóźnić. Po kilku minutach byłam w parku. Stał tam Leo. Był ubrany w ciemną koszulkę i czarne dresy zwężane u dołu. Rozejrzałam się jeszcze po parku o podeszłam do chłopaka.
-Hej- powiedziałam do pleców bruneta.
-O, cześć- odwrócił się gwałtownie.
-Długo czekasz?- ruszyliśmy przed siebie.
-Jakieś piętnaście minut- wzruszył ramionami.
-Żartujesz?- spytałam zdziwiona -mieszkam jakieś dziesięć minut stąd-.
-Szkoda że nie wiedziałem wcześniej- zaśmiał się.
-Może usiądziemy?- zaproponowałam.
-Okay, powiedz mi coś o sobie- powiedział siadając na ławce.
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciłam się w jego stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwał mi.
-O nie haha- widać ze się zmieszał- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziałam poważniej.
-To chodźmy do mnie-gwałtownie wstał z ławki.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnął się do mnie. 
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiłam warunek.
Boże co ja robię, znam go mega krótko i już się do niego wpraszam?
-Nie ma sprawy- zgodził się.

~*~

Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy ze sobą, kiedy nagle spotkaliśmy jego.
~Leo~

-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciła się w moją stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwałem jej.
-O nie haha- chyba widziała że się zmieszałem bo zaczęła się tłumaczyć- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziała poważniej.
-To chodźmy do mnie- rzuciłem.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnąłem się do niej. 
Może bardziej mnie polubi
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiła warunek.
-Nie ma sprawy- wstała z ławki.

Szliśmy w ciszy. Ta cisza mnie dobijała. Chciałem zacząć jakiś temat kiedy nagle spotkaliśmy Charliego, moje najlepszego przyjaciela. On to jest chyba wszędzie.

-Cześć Leo-podszedł do mnie i przybił mi piątkę.
-Siema- ucieszyłem się na jego widok- To Nina-ciągnąłem dalej.
-Hej- powiedziała nieśmiało, coś ją dręczyło ale nie wiedziałem co...
-My się chyba znamy- blondyn uśmiechnął się do niej.
-Chyba- spuściła głowę.
Co jest do cholery?! 
-Gdzie się wybieracie?- spytał.
-Idziemy do mnie, wpadniesz?- zaproponowałem.
-Nie, spieszę się na tramwaj- wskazał palcem przystanek.
-Szkoda, to my lecimy, pa-
-Oki, do zobaczenia- zwrócił się do Niny.
-Do zobaczenia- uśmiechnęła się.

~*~

Po chwili byliśmy u mnie.
-Witam w moich skromnych progach- uśmiechnąłem się.
-O boże ale tu ładnie- zaczęła się rozglądać.
-Tu możesz odłożyć buty, a sweterek daj mi- odwiesiłem go na wieszaku.
-Gdzie mam się kierować?- zapytała.
-Na górę i ostatni pokój na lewo- wskazałem jej schody- Ja zaraz przyjdę a ty czuj się jak u siebie- poszła niechętnie na górę.
-Co chcesz do picia?- krzyknąłem z góry.
-Szklankę wody- odpowiedziała.

Nalałem w jedną szklankę soku a w drugą wodę, tak jak prosiła Nina. Do miski wsypałem czipsy a do szklanki paluszki. Położyłem to wszystko na tace i modliłem się aby tego wszystkiego po drodze nie wywalić. 
Kiedy szedłem po schodach to słyszałem jak śpiewała jakaś dziewczyna. Jaki ona ma śliczny głos!

-Otworzysz mi drzwi?- poprosiłem.
-Tak, tak już- powiedziała zdezorientowana.
-Ślicznie śpiewasz- powiedziałem odkładając tace i zamykając drzwi.
- O nie, słyszałeś to?- spytała zmieszana
-Tak, słodko się rumienisz- zaśmiałem się a ona schowała twarz w dłonie- Nie masz czego się wstydzić, takiego talentu nie można zmarnować- podszedłem bliżej i zabrałem jej ręce i jeszcze bardziej się zbliżyłem. 
Dzieliły nas centymetry. Wydawała się taka bezbronna, patrzyłem na nią z góry. Nagle się ocknąłem. Co ja wyprawiam?!
-Nie powinniśmy, przeprasza-odeszła szybko.
-Nie to ja przepraszam, poniosło mnie- przerwałem jej drapiąc się po karku.
-Nie mówmy o tym- zaproponowała- Teraz ty musisz powiedzieć coś o sobie- zmieniła temat.
-No dobra, przeprowadziłem się do Polski z Walii, uwielbiam wszystko co związane z muzyką- Nina wstała i zaczęła oglądać zdjęcia.
-To twoja rodzina?- spytała.
-Tak- uśmiechnąłem się.
Widziałem że miała łzy w oczach, coś się dzieje a ja muszę się dowiedzieć co. Misja Leo super hero rozpoczęta. 

~Nina~

Przynajmniej on był szczęśliwy. To co przed chwilą zaszło nie miało prawa się stać. Co ja robię? Jeszcze zebrały mi się łzy w oczach. Zacisnęłam wargę aby nie spłynęły mi po policzku.
-Coś się stało?- zapytał zatroskany Leo.
-Nie, nic to tylko alergia- uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Częstuj się bo zaraz wszystko zjem- wybuchnął śmiechem.
-Chcesz żebym wyglądała tak jak ty?- oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-O nie przesadziłaś- gwałtownie wstał i zaczął mnie gonić.
-Złap mnie jeśli podtrawisz- wybiegłam z pokoju.
-Mam cię!- złapał mnie w salonie.
-Przestań! Proszę!- ledwo mówiłam przez śmiech.
-Nie przestane- śmialiśmy się dalej
-Ał!- upadliśmy.
-Nic ci nie jest?- spytał szybko.
-Chyba nie...-.
-To jedziemy dalej- znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobrze przepraszam, już nie będę- krzyczałam.
-No dobra- leżał na mnie.
-Jesteś nieznośny- śmiałam się jeszcze trochę.
-Wiem- położył się obok. 
Patrzyliśmy się na siebie. Było tak jak w komedii romantycznej. Magicznie.
-Nie jestem dobra w bieganiu- uśmiechnęłam się.
-Widać- zaczął się znowu śmiać.
-Teraz to ty masz przechlapane- położyłam się na nim
Nasze usta się zbliżyły i wtedy...


~*~
W końcu nowy rozdział!
Przepraszam za taką długą przerwę ale najpierw byłam u babci na wsi a później za granicą.
Od tego tygodnia postaram się wrzucać co piątek nowy rozdział :D
Jak widzicie w tym rozdziale trochę się zadziało.
Do piątku!