-Jejku nic ci nie jest?- niemalże wykrzyknęłam do mamy wystraszona.
-Nie, nie nic się nie stało- uspokoiła mnie -obudziłam Cię?-.
-No tak troszkę. Usiądź i mów jak Ty to zrobiłaś?- podeszłam do szafki i wyjęłam wodę utlenioną oraz chusteczkę.
-No bo otworzyłam szafkę i nagle spadła na mnie foremka do cista, musiała spaść tą ostrą stroną- opowiadała kobieta a ja w między czasie przemywałam jej ranę.
-Gdzie są plastry?- zapytałam.
-W tym pudełku obok syropów- wskazała palcem na różowe pudełko z misiem.
Spojrzałam na zegarek. Już piętnaście po ósmej?!
-Mogę iść na trzecią lekcje? i tak jestem spóżnio...-.
-Znowu?- przerwała mi.
-Tak, po raz kolejny nie zadzwonił mi budzik- powiedziałam.
-No dobra, ale to ostatni raz- mama wstała i skrzyżowała ręce.
-Kocham Cię- cmoknęłam ją w policzek i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic a następnie poszłam do pokoju owinięta w ręcznik, aby się ubrać.
Wróciłam do łazienki, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż.
Szybko spakowałam książki do torby, zabrałam z szafki klucze i wybiegłam z domu.
Czemu ten autobus się tyle spóźnia? W końcu przyjechał, szybko wsiadłam do pojazdu i zajęłam miejsce. Na następnym przystanku dosiadł się do mnie Adrian.
-Cześć słońce- cmoknął mnie w policzek.
-Hejka- odwzajemniłam gest- Widzę że ty też zaspałeś-.
-Nie do końca...tak naprawdę to nie chciało mi się iść tak wcześnie i to jeszcze w poniedziałek- uśmiechnął się krzywo.
~Chwilę później~
-Nasz przystanek, no chodź- szarpnęłam chłopka za rękę i szybko wybiegliśmy z autobusu.
-Nie musimy iść dzisiaj do szkoły- przyciągnął mnie do siebie.
Poczułam się dziwnie, zrobił tak pierwszy raz i nie wiedziałam co robić. Czułam że się rumienie więc spuściłam głowę.
-Przepraszam- oznajmił i jednocześnie mnie puścił bo widział że miałam rumieńce na policzkach
-Nic się nie stało- próbowałam wymusić uśmiech na twarzy.
Odwróciliśmy się w stronę parku i spokojnie szliśmy. Adrian cały czas opowiadał mi różne śmieszne historyjki a ja wybuchałam śmiechem. Nagle poczułam ciepło na ramieniu.
-O nie, to baba od matmy- powiedział brunet.
-I co teraz? Jak nas zobaczy to będzie źle...- skrzywiłam się na widok nauczycielki w podeszłym wieku.
-Powinna już przejść na emeryturę a nie męczyć młodych, ambitnych i zdolnych nastolatków.
-Schowaj ten telefon bo wyląduje w koszu na śmieci-przedrzeźniałam matematyczkę.
~3 godziny później~
-Dobra ja lecę do domu, widzimy się jutro- przytuliłam przyjaciela.
-Do jutra- przytulił mnie jeszcze mocniej.
-Adrian d-d-duszę s-się- klepnęłam chłopaka po plecach.
~Wieczorem~
Dostałam sms'a. Okazało się że to Wiktoria. Szybko odblokowałam telefon
Od: Wiki
Nina! Nie uwierzysz!
-Tak, po raz kolejny nie zadzwonił mi budzik- powiedziałam.
-No dobra, ale to ostatni raz- mama wstała i skrzyżowała ręce.
-Kocham Cię- cmoknęłam ją w policzek i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic a następnie poszłam do pokoju owinięta w ręcznik, aby się ubrać.
Wróciłam do łazienki, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż.
Szybko spakowałam książki do torby, zabrałam z szafki klucze i wybiegłam z domu.
Czemu ten autobus się tyle spóźnia? W końcu przyjechał, szybko wsiadłam do pojazdu i zajęłam miejsce. Na następnym przystanku dosiadł się do mnie Adrian.
-Cześć słońce- cmoknął mnie w policzek.
-Hejka- odwzajemniłam gest- Widzę że ty też zaspałeś-.
-Nie do końca...tak naprawdę to nie chciało mi się iść tak wcześnie i to jeszcze w poniedziałek- uśmiechnął się krzywo.
~Chwilę później~
-Nasz przystanek, no chodź- szarpnęłam chłopka za rękę i szybko wybiegliśmy z autobusu.
-Nie musimy iść dzisiaj do szkoły- przyciągnął mnie do siebie.
Poczułam się dziwnie, zrobił tak pierwszy raz i nie wiedziałam co robić. Czułam że się rumienie więc spuściłam głowę.
-Przepraszam- oznajmił i jednocześnie mnie puścił bo widział że miałam rumieńce na policzkach
-Nic się nie stało- próbowałam wymusić uśmiech na twarzy.
Odwróciliśmy się w stronę parku i spokojnie szliśmy. Adrian cały czas opowiadał mi różne śmieszne historyjki a ja wybuchałam śmiechem. Nagle poczułam ciepło na ramieniu.
-O nie, to baba od matmy- powiedział brunet.
-I co teraz? Jak nas zobaczy to będzie źle...- skrzywiłam się na widok nauczycielki w podeszłym wieku.
-Powinna już przejść na emeryturę a nie męczyć młodych, ambitnych i zdolnych nastolatków.
-Schowaj ten telefon bo wyląduje w koszu na śmieci-przedrzeźniałam matematyczkę.
~3 godziny później~
-Dobra ja lecę do domu, widzimy się jutro- przytuliłam przyjaciela.
-Do jutra- przytulił mnie jeszcze mocniej.
-Adrian d-d-duszę s-się- klepnęłam chłopaka po plecach.
~Wieczorem~
Dostałam sms'a. Okazało się że to Wiktoria. Szybko odblokowałam telefon
Od: Wiki
Nina! Nie uwierzysz!
I tak o to koniec pierwszego rozdziału :)
Czekam na komentarze, to bardzo pomaga.
Piszcie czy w ogóle podoba wam się taki wstęp i czy chcecie więcej rozdziałów :D
Jeżeli macie jakieś uwagi to proszę o napisanie ich w komentarzu.
W zakładce 'BOHATEROWIE' macie opis naszej Niny i nie tylko.
P.S. Leo i Charlie pojawią się w następnych rozdziałach :) I przepraszam że taki krótki ale jestem zmęczona, obiecuję że następne będą dłuższe.
Ideało ♡
OdpowiedzUsuńpisz dalej czekam na następny :3