Poszłam do siebie i włączyłam radio kiedy nagle...
~*~
Mój telefon zaczął wibrować mi w kieszeni. Szybko odblokowałam komórkę i zobaczyłam kto do mnie napisał.
Od:Numer Nieznany
Nie bardzo dzisiaj nam wyszło...może jednak się spotkamy? Czy jesteś zajęta?
Od:Nina
Z kim rozmawiam?
Od:Numer Nieznany
A no tak, zapomniałem. Pisze Leo, ten od ciebie z ławki :)
Od:Nina
No wiem, w sumie możemy się spotkać :)
Od:Numer nieznany
To może w parku za dwadzieścia minut?
Od:Nina
Dobra :)
Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może się zakolegujemy? A może to będzie jedna wielka klapa? Jak nie spróbuje to się nie dowiem. Raz grozi śmierć.
Szybko przebrałam się w świeże ciuchy i poprawiłam włosy. Do torebki włożyłam telefon, ładowarkę, portfel i jakieś kosmetyki. Pospiesznie założyłam buty i wyszłam z domu. Wybiegłam z klatki jak najszybciej mogłam i spojrzałam na zegarek. Może jednak zdążę. Jestem raczej niepunktualna, ale nie wypadało teraz spóźnić. Po kilku minutach byłam w parku. Stał tam Leo. Był ubrany w ciemną koszulkę i czarne dresy zwężane u dołu. Rozejrzałam się jeszcze po parku o podeszłam do chłopaka.
-Hej- powiedziałam do pleców bruneta.
-O, cześć- odwrócił się gwałtownie.
-Długo czekasz?- ruszyliśmy przed siebie.
-Jakieś piętnaście minut- wzruszył ramionami.
-Żartujesz?- spytałam zdziwiona -mieszkam jakieś dziesięć minut stąd-.
-Szkoda że nie wiedziałem wcześniej- zaśmiał się.
-Może usiądziemy?- zaproponowałam.
-Okay, powiedz mi coś o sobie- powiedział siadając na ławce.
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciłam się w jego stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwał mi.
-O nie haha- widać ze się zmieszał- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziałam poważniej.
-To chodźmy do mnie-gwałtownie wstał z ławki.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnął się do mnie.
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiłam warunek.
Boże co ja robię, znam go mega krótko i już się do niego wpraszam?
-Nie ma sprawy- zgodził się.
~*~
Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy ze sobą, kiedy nagle spotkaliśmy jego.
~Leo~
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciła się w moją stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwałem jej.
-O nie haha- chyba widziała że się zmieszałem bo zaczęła się tłumaczyć- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziała poważniej.
-To chodźmy do mnie- rzuciłem.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnąłem się do niej.
Może bardziej mnie polubi
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiła warunek.
-Nie ma sprawy- wstała z ławki.
Szliśmy w ciszy. Ta cisza mnie dobijała. Chciałem zacząć jakiś temat kiedy nagle spotkaliśmy Charliego, moje najlepszego przyjaciela. On to jest chyba wszędzie.
-Cześć Leo-podszedł do mnie i przybił mi piątkę.
-Siema- ucieszyłem się na jego widok- To Nina-ciągnąłem dalej.
-Hej- powiedziała nieśmiało, coś ją dręczyło ale nie wiedziałem co...
-My się chyba znamy- blondyn uśmiechnął się do niej.
-Chyba- spuściła głowę.
Co jest do cholery?!
-Gdzie się wybieracie?- spytał.
-Idziemy do mnie, wpadniesz?- zaproponowałem.
-Nie, spieszę się na tramwaj- wskazał palcem przystanek.
-Szkoda, to my lecimy, pa-
-Oki, do zobaczenia- zwrócił się do Niny.
-Do zobaczenia- uśmiechnęła się.
~*~
Po chwili byliśmy u mnie.
-Witam w moich skromnych progach- uśmiechnąłem się.
-O boże ale tu ładnie- zaczęła się rozglądać.
-Tu możesz odłożyć buty, a sweterek daj mi- odwiesiłem go na wieszaku.
-Gdzie mam się kierować?- zapytała.
-Na górę i ostatni pokój na lewo- wskazałem jej schody- Ja zaraz przyjdę a ty czuj się jak u siebie- poszła niechętnie na górę.
-Co chcesz do picia?- krzyknąłem z góry.
-Szklankę wody- odpowiedziała.
Nalałem w jedną szklankę soku a w drugą wodę, tak jak prosiła Nina. Do miski wsypałem czipsy a do szklanki paluszki. Położyłem to wszystko na tace i modliłem się aby tego wszystkiego po drodze nie wywalić.
Kiedy szedłem po schodach to słyszałem jak śpiewała jakaś dziewczyna. Jaki ona ma śliczny głos!
-Otworzysz mi drzwi?- poprosiłem.
-Tak, tak już- powiedziała zdezorientowana.
-Ślicznie śpiewasz- powiedziałem odkładając tace i zamykając drzwi.
- O nie, słyszałeś to?- spytała zmieszana
-Tak, słodko się rumienisz- zaśmiałem się a ona schowała twarz w dłonie- Nie masz czego się wstydzić, takiego talentu nie można zmarnować- podszedłem bliżej i zabrałem jej ręce i jeszcze bardziej się zbliżyłem.
Dzieliły nas centymetry. Wydawała się taka bezbronna, patrzyłem na nią z góry. Nagle się ocknąłem. Co ja wyprawiam?!
-Nie powinniśmy, przeprasza-odeszła szybko.
-Nie to ja przepraszam, poniosło mnie- przerwałem jej drapiąc się po karku.
-Nie mówmy o tym- zaproponowała- Teraz ty musisz powiedzieć coś o sobie- zmieniła temat.
-No dobra, przeprowadziłem się do Polski z Walii, uwielbiam wszystko co związane z muzyką- Nina wstała i zaczęła oglądać zdjęcia.
-To twoja rodzina?- spytała.
-Tak- uśmiechnąłem się.
Widziałem że miała łzy w oczach, coś się dzieje a ja muszę się dowiedzieć co. Misja Leo super hero rozpoczęta.
~Nina~
Przynajmniej on był szczęśliwy. To co przed chwilą zaszło nie miało prawa się stać. Co ja robię? Jeszcze zebrały mi się łzy w oczach. Zacisnęłam wargę aby nie spłynęły mi po policzku.
-Coś się stało?- zapytał zatroskany Leo.
-Nie, nic to tylko alergia- uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Częstuj się bo zaraz wszystko zjem- wybuchnął śmiechem.
-Chcesz żebym wyglądała tak jak ty?- oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-O nie przesadziłaś- gwałtownie wstał i zaczął mnie gonić.
-Złap mnie jeśli podtrawisz- wybiegłam z pokoju.
-Mam cię!- złapał mnie w salonie.
-Przestań! Proszę!- ledwo mówiłam przez śmiech.
-Nie przestane- śmialiśmy się dalej
-Ał!- upadliśmy.
-Nic ci nie jest?- spytał szybko.
-Chyba nie...-.
-To jedziemy dalej- znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobrze przepraszam, już nie będę- krzyczałam.
-No dobra- leżał na mnie.
-Jesteś nieznośny- śmiałam się jeszcze trochę.
-Wiem- położył się obok.
Patrzyliśmy się na siebie. Było tak jak w komedii romantycznej. Magicznie.
-Nie jestem dobra w bieganiu- uśmiechnęłam się.
-Widać- zaczął się znowu śmiać.
-Teraz to ty masz przechlapane- położyłam się na nim
Nasze usta się zbliżyły i wtedy...
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciłam się w jego stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwał mi.
-O nie haha- widać ze się zmieszał- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziałam poważniej.
-To chodźmy do mnie-gwałtownie wstał z ławki.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnął się do mnie.
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiłam warunek.
Boże co ja robię, znam go mega krótko i już się do niego wpraszam?
-Nie ma sprawy- zgodził się.
~*~
Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy ze sobą, kiedy nagle spotkaliśmy jego.
~Leo~
-Jestem optymistką, uwielbiam śpiewać i tańczyć- odwróciła się w moją stronę.
-Zaśpiewaj coś- przerwałem jej.
-O nie haha- chyba widziała że się zmieszałem bo zaczęła się tłumaczyć- bardzo chętnie ale ja nie bardzo umiem śpiewać i na pewno nie tutaj-powiedziała poważniej.
-To chodźmy do mnie- rzuciłem.
-Nie, nie będę się wprasza-
-To nie było pytanie, a poza tym nie wpraszasz się- uśmiechnąłem się do niej.
Może bardziej mnie polubi
-No dobra, tylko później masz mnie odprowadzić- postawiła warunek.
-Nie ma sprawy- wstała z ławki.
Szliśmy w ciszy. Ta cisza mnie dobijała. Chciałem zacząć jakiś temat kiedy nagle spotkaliśmy Charliego, moje najlepszego przyjaciela. On to jest chyba wszędzie.
-Cześć Leo-podszedł do mnie i przybił mi piątkę.
-Siema- ucieszyłem się na jego widok- To Nina-ciągnąłem dalej.
-Hej- powiedziała nieśmiało, coś ją dręczyło ale nie wiedziałem co...
-My się chyba znamy- blondyn uśmiechnął się do niej.
-Chyba- spuściła głowę.
Co jest do cholery?!
-Gdzie się wybieracie?- spytał.
-Idziemy do mnie, wpadniesz?- zaproponowałem.
-Nie, spieszę się na tramwaj- wskazał palcem przystanek.
-Szkoda, to my lecimy, pa-
-Oki, do zobaczenia- zwrócił się do Niny.
-Do zobaczenia- uśmiechnęła się.
~*~
Po chwili byliśmy u mnie.
-Witam w moich skromnych progach- uśmiechnąłem się.
-O boże ale tu ładnie- zaczęła się rozglądać.
-Tu możesz odłożyć buty, a sweterek daj mi- odwiesiłem go na wieszaku.
-Gdzie mam się kierować?- zapytała.
-Na górę i ostatni pokój na lewo- wskazałem jej schody- Ja zaraz przyjdę a ty czuj się jak u siebie- poszła niechętnie na górę.
-Co chcesz do picia?- krzyknąłem z góry.
-Szklankę wody- odpowiedziała.
Nalałem w jedną szklankę soku a w drugą wodę, tak jak prosiła Nina. Do miski wsypałem czipsy a do szklanki paluszki. Położyłem to wszystko na tace i modliłem się aby tego wszystkiego po drodze nie wywalić.
Kiedy szedłem po schodach to słyszałem jak śpiewała jakaś dziewczyna. Jaki ona ma śliczny głos!
-Otworzysz mi drzwi?- poprosiłem.
-Tak, tak już- powiedziała zdezorientowana.
-Ślicznie śpiewasz- powiedziałem odkładając tace i zamykając drzwi.
- O nie, słyszałeś to?- spytała zmieszana
-Tak, słodko się rumienisz- zaśmiałem się a ona schowała twarz w dłonie- Nie masz czego się wstydzić, takiego talentu nie można zmarnować- podszedłem bliżej i zabrałem jej ręce i jeszcze bardziej się zbliżyłem.
Dzieliły nas centymetry. Wydawała się taka bezbronna, patrzyłem na nią z góry. Nagle się ocknąłem. Co ja wyprawiam?!
-Nie powinniśmy, przeprasza-odeszła szybko.
-Nie to ja przepraszam, poniosło mnie- przerwałem jej drapiąc się po karku.
-Nie mówmy o tym- zaproponowała- Teraz ty musisz powiedzieć coś o sobie- zmieniła temat.
-No dobra, przeprowadziłem się do Polski z Walii, uwielbiam wszystko co związane z muzyką- Nina wstała i zaczęła oglądać zdjęcia.
-To twoja rodzina?- spytała.
-Tak- uśmiechnąłem się.
Widziałem że miała łzy w oczach, coś się dzieje a ja muszę się dowiedzieć co. Misja Leo super hero rozpoczęta.
~Nina~
Przynajmniej on był szczęśliwy. To co przed chwilą zaszło nie miało prawa się stać. Co ja robię? Jeszcze zebrały mi się łzy w oczach. Zacisnęłam wargę aby nie spłynęły mi po policzku.
-Coś się stało?- zapytał zatroskany Leo.
-Nie, nic to tylko alergia- uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Częstuj się bo zaraz wszystko zjem- wybuchnął śmiechem.
-Chcesz żebym wyglądała tak jak ty?- oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-O nie przesadziłaś- gwałtownie wstał i zaczął mnie gonić.
-Złap mnie jeśli podtrawisz- wybiegłam z pokoju.
-Mam cię!- złapał mnie w salonie.
-Przestań! Proszę!- ledwo mówiłam przez śmiech.
-Nie przestane- śmialiśmy się dalej
-Ał!- upadliśmy.
-Nic ci nie jest?- spytał szybko.
-Chyba nie...-.
-To jedziemy dalej- znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobrze przepraszam, już nie będę- krzyczałam.
-No dobra- leżał na mnie.
-Jesteś nieznośny- śmiałam się jeszcze trochę.
-Wiem- położył się obok.
Patrzyliśmy się na siebie. Było tak jak w komedii romantycznej. Magicznie.
-Nie jestem dobra w bieganiu- uśmiechnęłam się.
-Widać- zaczął się znowu śmiać.
-Teraz to ty masz przechlapane- położyłam się na nim
Nasze usta się zbliżyły i wtedy...
~*~
W końcu nowy rozdział!
Przepraszam za taką długą przerwę ale najpierw byłam u babci na wsi a później za granicą.
Od tego tygodnia postaram się wrzucać co piątek nowy rozdział :D
Jak widzicie w tym rozdziale trochę się zadziało.
Do piątku!
Niesamowity rozdział *.* ^^
OdpowiedzUsuńJejku jak słodko na końcówce ;***
OdpowiedzUsuń